Zjawisko „eurosierot” i „eurostarców” jako konsekwencja emigracji zarobkowych Polaków, co dalej?

XXI wiek bywa nazywany potocznie „wiekiem okrutnym” dla rodziny. Nie chodzi tu jednak wcale, jakby mogło się wydawać o działania wojenne, czy choroby, ale negatywne zjawiska, jakie są obserwowane w rodzinach także polskich. Masowe wyjazdy emigracyjne wpływają na charakter relacji w rodzinach, sposób wychowania dzieci, czy nawet i trwałość małżeństw, związków.

Emigracja zarobkowa po 2004 r. bezpośrednio wpłynęła na polskie rodziny

Emigracja jest zjawiskiem demograficznym, jednakże jej skutki są odczuwalne na wielu także innych płaszczyznach, szczególnie i tej społecznej. Nie da się ukryć, że poprzez emigracje dochodzi do powolnego rozpadu wielu rodzin. Dzieci doświadczają tego, że są wychowywane przez dziadków, a nie rodziców, małżonkowie nie widzą się przez większość dni w roku, a sędziwi rodzice i dziadkowie nie mogą liczyć na codzienną opiekę, życie w gospodarstwie domowym z potomkami. Masowe wyjazdy emigracyjne Polaków zwłaszcza do krajów Unii Europejskiej (po 2004 r.) doprowadziły między innymi do tego, że:

  • Wykształciło się zjawisko „eurosierot” dzieci pozostawionych w kraju bez obojga rodziców, gdzie ich wychowanie zostało powierzone najczęściej dziadkom, starszemu rodzeństwu, czy innym krewnym;
  • Wykształciło się zjawisko „eurostarców”, ludzi najczęściej po 65 roku życia, którzy pozostali w Polsce w osamotnieniu, gdyż większość ich bliskich krewnych (dzieci, wnuki) na stałe wyjechała za granicę;
  • Dochodzi do utraty dobrych relacji między członkami rodziny, żyjącymi „na odległość”, a widzącymi się jedynie okazjonalnie;
  • Sprzyjają rozpadowi małżeństw;
  • Stałemu osiedleniu się młodych małżeństw wraz z nowo narodzonymi dziećmi już na stałe za granicą;
  • Zanikaniu pielęgnowania w polskich rodzinnych, które większość dni w roku żyjących za granicą, polskich obyczajów, kuchni, kultury, tradycji, modelu rodziny;
  • Najmłodsze pokolenie urodzone i wychowane na emigracji ma problemy z posługiwaniem się językiem polskim.

„Eurosieroctwo” szczególnie bolesnym skutkiem emigracji – dlaczego?

Eurosieroctwo jest zaliczanie zdecydowanie do grona tych najbardziej bolesnych skutków emigracji z wielu powodów. Przede wszystkim dlatego, że dotyka dzieci, ludzi bardzo młodych, tj. takich, którzy przed sobą mają jeszcze całe życie. Po drugie dlatego, że jego ofiary często wykazują destruktywne zachowania, skłonności do awantur, młodzieńczych występków, zaniechania obowiązku nauki, solidnej pracy. Znane są też przypadki „eurosierot”, które wagarują, a już w nastoletnim wieku ani dotychczasowi opiekunowie (np. dziadkowie), a tym bardziej rodzice nie mają wpływu na ich postępowanie, model życia. W pośredni więc sposób eurosieroctwo implikuje więc popadanie młodych ludzi w nałogi, czy nawet realizowanie aktów przestępczości młodocianych. Eurosieroty, które dopuszczają się negatywnych zachowań, bywają długofalowo źródłem sporów rodzinnych. Ich rodzice mają nierzadko żal wobec bliskich, że nie dołożyli wystarczającego wysiłku w ich odpowiednie wychowanie. Część eurosierot ma problem z wybaczaniem rodzicom, że całkowicie od pewnego momentu pozostawili ich na wychowaniu innych jedynie dziadków, czy wujostwa.

„Eurostarcy” – samotność, która boli najbardziej

Zjawisko „eurostarców” również jest pochodną emigracji. Ocenia się jednak, że jest mniej niebezpieczne. Między innymi dlatego, że skutkiem „eurosiercotwa” może być destruktywne zachowanie młodych, zagrażające innym członkom społeczeństwa. W przypadku „eurostarców” nie są znane zachowania, mogące stanowić zagrożenie dla innych. Problem „eurostarców” to niejako problem indywidualny, dotyczy bowiem stricte życia danej osoby, której pozostaje żyć być może ostatnie lata egzystencji z dala od bliskich. U osób takich obserwuje się częściej apatie, tęsknotę za danymi życiem wśród bliskich, niechęć do przebywania w domu spokojnej starości.

Czy jest antidotum na negatywne skutki emigracji w polskich rodzinach?

Jednoznaczne twierdzenie, że emigracja bezpośrednio niszczy polskie rodziny byłoby zapewne nadużyciem i ogromnym generalizowaniem. Znane są rodziny, które żyją w rozłące, ale są przykładowo bardzo mobilne. Co znaczy, że pracujący za granicą małżonkowie na każdy weekend (piątek – niedziela) są w kraju u dzieci, rodziny. Podobnie spotyka się i rodziny, w których to dziadkowie na emeryturze decydują się na dłuższe (np. kilku miesięczne) pobytu u krewnych, którzy pracują i żyją za granicą. Niemniej jednak, należy zauważyć, że w przypadku rodzin, które „emigracja niszczy” ciężko znaleźć przysłowiowy złoty środek. Zapewne, atrakcyjne warunki pracy i płacy być może skłoniłyby członków takich rodzin do powrotu i życia w ojczyźnie. Na ten jednak moment rodziny, zmagające się z problemem „eurosieroctwa” czy „eurostarości”, winny dążyć przede wszystkim do tego, aby:

  • codziennie mieć z sobą kontakt, np. via Skype, telefon, chaty, maile;
  • jak najczęściej się z sobą spotykać;
  • mieć postanowienie, że w każdym kwartale znajdzie się taki czas (nawet 3-4 dni), gdzie rodzina spotka się wspólnie w całości, w jednym miejscu, odsunie na bok sprawy zawodowe, codzienne obowiązki, a skupi się na celebrowaniu czasu „razem”;
  • dzielić się z sobą swoją codziennością, wszystkimi smutkami, troskami;
  • starsi członkowie rodziny, mieszkający na co dzień w domach opieki, byli z nich zabierani nawet na kila dni do domu rodzinnego;
  • rodzice pozostawiający dzieci na wychowaniu bliskich, cały czas (nawet on- line) uczestniczyli w ich wychowaniu, edukacji, wykazywali zainteresowanie ich nauką, ocenami, zajęciami dodatkowymi, relacjami z rówieśnikami, tym, co robią w czasie wolnym;
  • małżonkowie w kryzysie z uwagi na „życie na odległość” rozpoczynali pierw terapie małżeńskie, zanim zdecydują o zakończeniu swojego małżeństwa.

Sumując, należy uznać, że emigracja zarobkowa doprowadza bardzo często do obserwowanego kryzysu w polskich rodzinach. Warto jednak, aby członkowie rodzin „rozdzielonych emigracją” mieli tego świadomość, jak i codziennie podejmowali działania na rzecz ratowania swoich rodzin, utrzymania w nich jak najlepszych mimo wszystko relacji. Podstawą w tym jest zdecydowanie utrzymanie na odpowiednim poziomie komunikacji w rodzinie.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ